Sługa czy kusiciel?

Reklamy są środkiem na odseparowanie ludzi od ich pieniędzy. Sądząc po relatywnych kosztach dotarcia do tysiąca osób poprzez 30-sekundową reklamówkę telewizyjną o zasięgu ogólnokrajowym i poprzez demonstratora wewnątrzsklepowego, społeczeństwo chyba zyskało znaczny stopień bezpieczeństwa dla swej zbiorowej kiesy na zastąpieniu głosu Anthony Valentinea w telewizorze do namów sprzedawcy „cudownego leku”. Większość ogłoszeń zachowuje znaczny dystans do konkretnego punktu sprzedaży zarówno w sensie przestrzeni fizycznej, jak i czasowej. Starają się one wyraźnie i w sposób widoczny coś sprzedać. Poza tym muszą przestrzegać reguł (zob. Rozdział 16).

Wiele z tego, co przedstawiają reklamy, jest bardzo kuszące. Tym właśnie jest sprzedaż. Jest mnóstwo sposobów obrony przed pokusami. Istnieje, na przykład, dobre trzyliterowe słowo „nie”, które, obecnie jest bardzo niedoceniane. Jest to również prosty sposób na to, żeby szybciej skończyły się pieniądze, chociaż, rzekomo, źródła kredytu nadal są tak łatwe do znalezienia, że nie jest to już skuteczny sposób. Faktem jest, że sprzedawcy i pomoce służące sprzedaży zawsze mieli złe notowania.

W rzeczywistości ludzie chcą kupować różne rzeczy. Mają po prostu potrzeby, które muszą być zaspokajane. Niekiedy ludzie muszą usilnie szukać sposobów, by te potrzeby zaspokoić. Jednym z istotnych źródeł informacji w tych poszukiwaniach jest rektama. Gdy tylko ktoś będzie mówił o ogłoszeniach jako informacji, ryzykuje, źe sprowokuje inny spór filozoficzny – zakres, w jakim ogłoszenia reklamowe stanowią (lub powinny stanowić) raczej „namowę” niż „informację”. Jest to spór, który w dość dużej mierze gubi z pola widzenia fakt, że informacja jednej osoby jest namową osoby drugiej. To w tej właśnie sferze leży cale to szaleństwo. Faktem pozostaje, że ogłoszenia reklamowe są źródłami informacji.

Bardzo trudno ocenić, na ile użyteczne – jako źródła informacji – są ogłoszenia. Lecz nie z tego powodu, że gdy pytamy ludzi, gdzie słyszeli coś o tym, co kupili, rzadko powiedzą: „w reklamie”. Jednak gdyby zapytać ludzi, jak zabierają się do szukania, na przykład, nowej pralki, znaczny odsetek wymieni ogłoszenia reklamowe jako jedno ze źródeł informacji. Jeżeli natomiast zada się pytania „drogą okrężną”, powiedzmy, na temat relatywnych wartości reklam w różnych mediach w charakterze źródeł informacji, stanie się ponad wszelką wątpliwość jasne, że rozumieją je w bardzo szerokim znaczeniu (w pełni zasadnie można dowodzić), że nawet większość reklam „przypominających”, a dotyczących artykułów spożywczych na rynku masowym, to w większym stopniu informacja niż cokolwiek innego).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>