Spoglądanie w zwierciadło

Większość ogłoszeń stanowi lustrzane odbicie społeczeństwa i daleka jest od wywracania go do góry nogami, jest to jednak na ogól lustro zniekształcające obraz. Społeczeństwo patrzy na to, co widzi w zwierciadle, oglądany obraz nie podoba mu się, więc gani za to lustro – z pewną dozą uzasadnienia.

Ogłoszenia reklamowe są takimi krzywymi zwierciadłami z dwóch głównych powodów. Po pierwsze: ogłaszający się, chociaż również stanowią część społeczeństwa, są zaledwie jego częścią, przy czym częścią nietypową. Klienci, którzy na ogół są bardzo zwyczajnymi ludźmi interesu z grupy AB, a może nawet Cl nie są „typowi” nie jest nimi większość młodych łudzi, którzy tworzą reklamy.

Po drugie kiedy już ogłoszenie reklamowe utoruje sobie drogę poprzez ten wstępny zbiór fałszywych wyobrażeń, zderza się z dużą dawką rozdwojonego myślenia. Prawie wszyscy zajmujący się reklamą wierzą, że ogłoszenie reklamowe musi być czymś, do czego można odnieść jego adresatów, a może nawet to, do czego aspirują. Musi istnieć jakiś związek między ogłoszeniami a adresatami. Jeśli jednak jest ono zbyt „pospolite”, ludzie je zignorują. Znajduje się więc ludzi, którzy już są nietypowi, próbuje opracować typowe ogłoszenia, a następnie uczynić je trochę mniej typowymi.

Zniekształcony obraz na ogół ma coś wspólnego z dającą się zaobserwować rzeczywistością – nawet jeżeli ludzie z ogłoszenia są zbyt dobrzy albo zbyt nieprzyjemni, by mogli być prawdziwi. Jest zrozumiałe, że krytycy tego świata będą reagowali z uprzedzeniem, jeżeli będą widzieli świat, w którym gospodynie domowe martwią się bez końca, czy używają właściwego proszku do prania. Albo gdy krostowate dzieciaki wpadają do domu i wybiegają z niego mówiąc przez cały czas „daj mi to” czy „daj mi tamto”.

Wielu ludziom dość trudno pogodzić się z tym, że: ogłoszenia reklamowe są jedynie próbami podejmowanymi przez poszczególne firmy, by sprzedać swe towary firmy czynią to przedstawiając je tak, żeby uderzyć w odpowiednią strunę, jeżeli chodzi o ich adresatów nie przyświecają im jakiekolwiek ukryte motywy poza czystym zyskiem, stanowiącym finalny rezultat, ich działalności, po rozliczeniu wszystkich dochodów i wydatków.

Tylko polityk próbowałby zmienić świat za pomocą ogłoszeń reklamowych, natomiast zarówno dr Goebbels, jak i Chomeini w końcu musieli uciec się do użycia broni, chociaż najpierw próbowali jakoś wykorzystać propagandę.

Problem, z jakim stykają się Departament Zdrowia próbując nakłonić iudzi do przedsiębrania racjonalnych środków, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się AIDS, stanowi wyraźną oznakę trudności, jakie napotyka się, próbując zmienić zachowanie ludzi (nawet jeżeli związana jest z tym bardzo szeroko zakrojona propaganda i informacja w mediach oraz ogromne zatroskanie społeczeństwa). Pomimo intensywnej i zmasowanej reklamy – kierowanej zarówno do społeczeństwa, jak i do grup zwiększonego ryzyka, takich jak narkomanów (trudny rynek do zdobycia!), pederastów t młodych ludzi w ogóle – nadal mamy, po kilkuletnich wysiłkach, raczej ograniczony dowód, że znacznie zmieniły się skłonności seksualne, a zwłaszcza zwiększyło się użycie prezerwatyw.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>