Sposób na reklamy

Niektórych nośników reklamowych nie można wykorzystywać w reklamie wyrobów tytoniowych począwszy od 1.01.1995 roku. Ponadto Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zabrania wielu form reklamy, takich jak:

– reklama sprzeczna z dobrymi obyczajami

– reklama uchybiająca godności człowieka

– reklama wywołująca lęk

– reklama natarczywa

– reklama porównawcza (pod pewnymi warunkami) itp,

W tejże Ustawie poruszony jest również problem reklamy bezpośredniej i marketingu bezpośredniego. Zabroniona jest reklama, która stanowi „istotną ingerencję w sferę prywatności” (np. przez nadużywanie technicznych środków przekazu informacji). Punkt ten porusza więc np. problem reklamy za pomocą telefaksu, narażającej jej odbiorcę na dodatkowe koszty (papier) bez jego zgody. Elementami reklamy, które nie mają obecnie żadnej regulacji prawnej, są:

– tworzenie i wykorzystywanie adresowych baz danych

– sprzedaż korespondencyjna w telewizji

– zasady organizowania konkursów dla konsumentów.

W polskim środowisku reklamowym brakuje jednolitego kodeksu etycznego, regulującego zasady tworzenia reklam, zdobywania klientów oraz ich obsługi. Były i są podejmowane próby stworzenia takiego kodeksu, ale jak do tej pory brakuje porozumienia pomiędzy agencjami. Brakuje również jakiegokolwiek polskiego stowarzyszenia czy organizacji skupiającej większość agencji reklamowych w Polsce.

Reklama demoniczna o „ogłoszeniach”, a jeszcze rzadziej: „to ogłoszenie”. Jedynymi oskarżeniami przeciwko poszczególnym ogłoszeniom reklamowym, jakie można czasami spotkać, są zgrabne małe nalepki {same w sobie są prawie doskonałym przykładem reklamy), które od czasu do czasu pojawiają się na reklamach kostiumów kąpielowych i bielizny damskiej (na schodach ruchomych komunikacji londyńskiej), głoszące: „To ogłoszenie11 wykorzystuje kobiety”. (Można się spierać, czy jest to prawdziwe. Coraz więcej kobiet odczuwa, że taka sytuacja ma miejsce, a ogłoszenia przedstawiają kobiety w miejscach publicznych jako przedmioty seksu. Pozostaje faktem, że produkty te są reklamowane z myślą o kobietach, zaś produkty są kupowane zakładam, że reklamodawcy nie trwonią umyślnie pieniędzy.

Międzynarodowej Ligi Okrucieństwa wobec Dzieci, Ku-Klux-Klanu, Ruperta Murdocha i Saatchi & Saatchi, zamierzających się sztyletem w trzęsące się ze strachu tono biednej, wdeptanej w ziemię brytyjskiej rodziny. Dobrze, jeżeli nie zwraca się za bardzo uwagi na ostrość obrazu i logikę. Trudno jednak byłoby zobaczyć, jak można wywołać w pamięci takie obrazy, gdyby zamiast „reklamy” podstawić „to ogłoszenie na temat Ragu, gdzie wszyscy śpiewają po włosku do muzyki operowej, czy nawet „te dziwaczne przepełnione seksem ogłoszenia Haagen-Pazs”.

Najbardziej złowieszczą wersją (w tym sensie, że może to przyprawić człowieka o nieprzyjemne ciarki przebiegające po plecach) jest rodzaj wizji „szalonego naukowca”: wspaniali psycholodzy, którzy odkryłi wszystkie sekretne sprężyny naszych motywacji oraz wszystkie konieczne sztuczki parapsychologii i przenoszeni myśli. W ten sposób niewinne ogłoszenie zostałoby wyposażone w jakąś niewiarygodną potęgę, na ogól mającą raczej godny pogardy charakter.

Niestety (z punktu widzenia kogoś, kto ma nadzieję zbić fortunę na reklamie), nie jest to tak łatwe, jak by się mogło wydawać. Nikt pracujący w reklamie, kogo znam, nie ma cudownego daru wejrzenia w psychikę człowieka, który to dar umożliwiłby przemieszczanie mas ludzkich wbrew ich woli. Wszystko, co mają !udzie, odnoszący największe sukcesy w tym biznesie, sprowadza się do instynktu (instynktu osoby zajmującej się sprzedażą tego, o czym chcą słyszeć ludzie). Instynkt ten można na pewno wyostrzyć i udoskonalić dzięki badaniom rynku, nie ma w tym jednak nic z magii i niczego innego, co można byłoby efektywnie wykorzystać, by osiągnąć więcej niż się da.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>